Zdarza się, że słup szlifuje się kilka godzin. Czasem ratuje sitko i dolatują na miejsce. Po zabraniu pasażera włączają szafę. Niektórzy chcą ich zrobić na pompę - o obarczonym dużym ryzykiem zawodzie taksówkarza opowiada Czarek Dębczak, 26-letni taksówkarz z Lublina.